slider Zdrowie

Mój NIEprzyjaciel…

Problem tak stary, że aż musiałam napisać o tym cały, długi artykuł tutaj, bo w social mediach nie zmieściłaby się taka dawka informacji. O co chodzi?

O ból, o zaburzenia w codziennym funkcjonowaniu, o cholerne problemy i o estetykę.

Mój NIEprzyjaciel haluks! Taka potoczna nazwa tego jakże uciążliwego schorzenia. Mam go od dziecka. Żyłam z nim i poza estetyką długi czas nie przeszkadzał mi. Z czasem jednak zaczął dawać o sobie znać. Jako młoda kobieta, mająca u boku mężczyznę koszykarza, chciałam czasem wspiąć się wyżej i założyć odlotowe szpilki, które tylko kolekcjonuję do dzisiaj! Mało które z nich pozwalały mi na dłuższe użytkowanie. Po latach stwierdziłam… cóż.. cenię sobie wygodę i szpilki będę podziwiać tylko w witrynach, a jak już jakieś założę, to będę cierpieć. Raz nie zawsze myślałam.

Kiedy zaszłam w ciążę, problem ten nabrał innego, poważniejszego wymiaru. Dolegliwości nasiliły się, a problem estetyczny pogłębił się. Co się stało? Za pogorszenie dotychczasowego stanu odpowiedzialne są hormony towarzyszące ciężarnej kobiecie. Relaksyna! Główna winowajczyni! Odpowiedzialna za rozluźnienie więzadeł, tych w okolicy brzucha i miednicy, jak i wszystkich innych w całym ciele, które nie są potrzebne do porodu. Moja stopa zaczęła się jeszcze bardziej zniekształcać, co powodowało ból w śródstopiu, podkręcanie kostki oraz bóle kolana i bioder. Miałam nadzieję, że po urodzeniu ten problem się zmniejszy, wróci do poprzedniej fazy. Tak się nie stało. Już w trakcie ciąży, dzięki mojej koleżance fizjoterapeutce trafiłam na pomoc w moich dolegliwościach. To ona poleciła mi dynamiczne wkładki ortopedyczne, dostosowane do mojej stopy i mojego schorzenia. Umówiła mnie na konsultację z profesjonalistą, który doradził mi odpowiednie wkładki (Vasyli Medical) i uświadomił mi jak poważny mam problem.

Dziś jestem 7 miesięcy po urodzeniu Nikosia.  Mogę śmiało powiedzieć, że przetestowałam dynamiczne wkładki ortopedyczne oraz, że poprawiły jakość mojego życia. Problem nie ustąpił i niestety będę musiała poddać się zabiegowi stopy, ale do czasu operacji jestem zabezpieczona i mogę funkcjonować bez bólu. Kto mnie obserwuje wie, że bardzo chciałam wrócić do biegania. Mając tak zielone, piękne tereny dookoła domu, aż się paliłam, by wskoczyć w buty do biegania. Owszem wskoczyłam całe 2 razy! Ból stopy jaki temu towarzyszył, uświadomił mi tylko powagę sytuacji. Wiedziałam, że muszę coś z tym już zrobić. Wkładki będę nosić  pewnie do końca życia. Jest ich tak wiele, że mogę śmiało dostosować je do różnego obuwia. Szpilki już nigdy nie będą wskazane, ale skłamałabym, gdybym teraz napisała, że ich nigdy nie założę. Bardziej niż szpilki, chciałabym założyć buty do biegania i móc biegać bez bólu. Kondycja, a raczej jej brak to nie jest problem. Natomiast permanentny i nasilający się ból oraz ryzyko skręcenia stawu skokowego, to faktycznie jest problem, który muszę rozwiązać.

Dobijam magicznej 30-stki i co? I mam wrażenie, że ten rok poświęcę stawianiu swojego zdrowia do pionu. Jak tylko przestanę karmić, poddam się zabiegowi stopy. W planach mam jeszcze ortodoncję, laryngologa i kto wie do kogo jeszcze zawitam?

Temat, którym się z Wami podzieliłam nie jest ani medialny, ani ładny, ale z pewnością dotyczy wiele z Was! Nie zdajemy sobie sprawy, że nasze stopy przez całe nasze życie dźwigają ciężar naszego ciała! Powinniśmy o nie dbać, bo są odpowiedzialne przede wszystkim za stan naszego szkieletu. Dbanie o stopy w przypadku kobiet, to nie tylko ładny pedicure, ale również kontrolna wizyta u fizjoterapeuty, biomechanika stopy, czy ortopedy. Namawiam Was wszystkich, a szczególnie kobiety w ciąży i po. Sprawdźcie w jakiej kondycji są Wasze stopy, więzadła i organizm. Warto się badać, warto leczyć. 2018 rok w moim przypadku to rok zadbania o zdrowie! Młodość przemija, a mam dla kogo żyć 🙂 Dajcie znać kogo ten problem dotyczy. Chętnie sprowadzę tutaj  eksperta, który odpowie na wiele Waszych pytań.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply