Macierzyństwo slider

9 miesiąc…i ten dzień…

Piszę ten post o godz. 21, leżąc w salonie na kanapie, obok śpi nasz synek. Jestem po południowej drzemce, więc udaje mi się jeszcze pomyśleć, mieć wenę i chęć na pisanie. Powinien to być artykuł o 9 miesiącu ciąży. Ostatni miesiąc był dość uciążliwy, ale i szczęśliwy. Kilka słów na ten temat…

Nic nowego nie napiszę, opowiadając, że zrobiło się odczuwalnie ciężko. W końcu było co nosić. Stawy i kręgosłup dawały już o sobie znać. Noce stały się dłuższe, bo nieprzespane w pełni. Każde przewrócenie na bok stawało się wyzwaniem. Drzemki w ciągu dnia przestały być wyjątkowe. Pojawiły się bóle przepowiadające poród, a upały powodowały opuchnięcie stóp. Nie wspominałam Wam, ale z przyczyn zdrowotnych, przez całą ciążę aplikowałam sobie zastrzyki przeciwzakrzepowe. To one uratowały mnie przed zatrzymaniem nadmiernie wody i obrzękami. Sądzę, że to im zawdzięczam te 13kg, a nie więcej. Zaczęłam odliczać dni do terminu i modlić się o jak najszybszy poród. bo chciałam mieć to już za sobą. Tak jak cała ciąża była dla mnie łaskawym okresem, w którym mogłam aktywnie funkcjonować, tak ostatni miesiąc nie należał już do przyjemnych. Marzyłam o porodzie. Nie bałam się. Oczywiście obawiałam się, czy wszystko będzie dobrze z Nikosiem. Jak on zniesie poród i czy będę mogła rodzić naturalnie tak, jak sobie zaplanowałam. Waga w tym miesiącu stanęła w miejscu. Pewnie z uwagi na upały, przez które naturalnie jadłam mniej. Ostatnie badania, KTG i kontrolne wizyty u lekarza miały przewidzieć, czy urodzę w terminie. Nic nie zapowiadało porodu o czasie, a jednak… dzień przed terminem nasz synek uznał, że to odpowiedni czas, aby zaszczycić nas swoją obecnością…

Wiem, że szczegóły tego dnia interesują wielu, ale podjęłam decyzję, że nie napiszę szczegółowej recenzji z porodu:) Wiele z Was pisało do mnie prywatnie zadając pytania jak było i odpowiedziałam na nie. Jednak na forum tak szczególnego dla nas wydarzenia opisywać nie będę. W wielkim skrócie…

Nikoś pojawił się na świecie w ustalonym przez Tatę terminie:) Nikodem zastosował się do prośby taty, aby pojawił się wśród nas właśnie w ten weekend. Nie zawiódł Taty:) Sam poród odbył się sprawnie i bez komplikacji. Rodziłam krócej niż sobie to wymarzyłam. Praktycznie mój poród trwał 2,5h. Poród z mężem okazał się magicznym, szczególnym wydarzeniem, które sprawiło, że poczuliśmy pełnię szczęścia. Nigdy w życiu nie czułam się tak szczęśliwa. Szczęście przepełnia mnie do dziś. Świat przestał istnieć. Życie nabrało prawdziwego sensu. Teraz kiedy jesteśmy już pełną rodziną, śmiało mogę powiedzieć, że w życiu nic innego nie daje poczucia takiego bezpieczeństwa, spokoju i radości jak świadomość, że stworzyło się własną rodzinę, od której nie ma nic ważniejszego.

A Wszystkim przyszłym Mamom chcę powiedzieć, że nie słuchajcie opowieści o porodach. Nie bójcie się tego zjawiska! Po pierwsze to wcale tak nie boli jak mówią! Myślę, że boli nas bardziej psychika i świadomość co tam się dzieje 😉 Po drugie poród trwa godziny, a czym są godziny przy tym całym życiu jakie spędzisz wychowując dziecko? Jedna jedyna rada! Słuchaj się bezwzględnie poleceń położnej! One naprawdę wiedzą co robią! Nastawienie to połowa sukcesu! Podejdź do tego zadaniowo! Idziesz urodzić dziecko, więc postaraj się, aby poszło Ci sprawnie i szybko! Ja całą ciążę nastawiałam się na sprawny poród, a w trakcie porodu skupiłam się na tym. Efekt? Poszło szybciej niż zaplanowałam 🙂

To niesamowite w jakim punkcie życia jestem… pamiętacie początek tego bloga? Ujrzał światło dzienne w moje urodziny. Byłam wtedy w 5 miesiącu ciąży, a blog miał się stać częściowo pamiętnikiem z okresu ciąży i macierzyństwa. Dziś piszę ten artykuł odpoczywając w nowym domu, który stał się naszą oazą oraz będąc już szczęśliwą mamą, spoglądając co chwilę na swoje największe osiągnięcie w życiu – dziecko. Z niczego nie jestem tak dumna, jak z niego. Jestem cholerną szczęściarą! Doceniam wszystko, co od życia otrzymałam! Najwspanialszego męża i cudownego syna, kochającą rodzinę i wspaniałych prawdziwych przyjaciół! Wartość, której nie da się wycenić. Mam nadzieję, że szczęście, które mnie przepełnia raczej wpłynie na uśmiechy innych ludzi, niż będzie kłuć kogoś w oczy. Jeśli nawet, to życzę absolutnie Wszystkim szczęśliwego życia i uśmiechu każdego dnia!

LoVe.

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply